danielszulclogo

 Lat 28, ale to się ciągle zmienia
Miejsce zamieszkania: Bełchatów

Wypadek

08.04.2007. Niby dzień jak co dzień …ale dzień, który wiele zmienił…

Chciałem koledze wyświadczyć przysługę .Jako że był w stanie wskazującym, nie bardzo nadawał się do prowadzenia samochodu. Ja trzeźwy ,więc czemu nie ….jedziemy …przepisowo… droga piękna jak i sam dzień… Kolega zasnął na siedzeniu pasażera i nic nie wskazywało na to ,aby ten dzień i ta przejażdżka miała się źle skończyć. Ni stąd, ni zowąd w czasie jazdy kolega nagle się zbudził i twierdząc, że za wolno jadę, zaczął mi przeszkadzać podczas jazdy naciskaniem na nogę od gazu., żebym jechał szybciej. Niestety, źle się to skończyło. Auto skręciło z prostej drogi i dalej wiadomo …uderzyło w ogrodzenie i później w drzewo. Po uderzeniu w płot zsunął się pas bezpieczeństwa, który przy późniejszym uderzeniu w drzewo zadziałał jak linka, uszkadzając mój kręgosłup. W wypadku doznałem urazu głowy, klatki piersiowej i złamania kręgosłupa z przemieszczeniem w odcinku szyjnym, co spowodowało nacisk na rdzeń kręgowy, częściowy paraliż i porażenie spastyczne czterokończynowe.

Zanim odzyskałem przytomność, przez miesiąc leżałem w śpiączce. Lekarze mówili , że będę „warzywem ” ,bo co mieli mówić… Ale postanowiłem im zrobić „psikusa ” i nie poddałem się ,chcę dalej ćwiczyć, wrócić do zdrowia i spełniać swoje marzenia.

Mój cel

Na dzień dzisiejszy wymagam ciągłego leczenia, rehabilitacji i całodobowej opieki, bo sam nie jestem w stanie przy sobie nic zrobić. Najważniejsze to po takim „wydarzeniu” znaleźć w życiu cel, który nas uskrzydli i da nam siłę . Poczułem go dzięki rajdom i pasji do nich. Czuję ,że odżyłem po tych kilku latach. Motosportem zacząłem interesować się po wypadku. Od Formuły 1 po WRC, ERC, WTCC I RSMP, ale największe zmiany to te, jakie zaszły we mnie po pierwszym w życiu rajdzie. Był to „70 Rajd Polski” . Spotkanie z Robertem Kubicą, Maćkiem Baranem i zespołem Citroena. To, co stało się po wizycie na prawdziwym rajdzie, jest nie do opisania to trzeba tam być i to poczuć. Zakochałem się w rajdach ,wyścigach i jest to teraz moja pasją. Oczywiście, zostałem rajdowym wiernym kibicem kilku wybitnych kierowców, pilotów i wybitnego zespołu, który dominował w rajdach. Był to jeden z najpiękniejszych weekendów od wypadku. Uśmiech mi po prostu z ust nie schodził i dzięki tej pasji dalej chce się żyć!

W wyniku wypadku nerw nie został przerwany a jedynie przygnieciony. Aktualnie trwa diagnostyka co do ewentualnego leczenia i odblokowania uszkodzeń.

Bieżąca rehabilitacja potrzebna jest wyłącznie po to, żeby utrzymać mnie we w miarę dobrej kondycji. Jeżeli badania przejdę pozytywnie, niewykluczona jest operacja odblokowująca nerw. Trzymajcie kciuki.

Rehabilitacja

Szczególna rzecz to sposób, w jaki podszedłem do rehabilitacji rąk. Przykład wziąłem od samego Roberta Kubicy . Zaraz po powrocie z rajdu pierwszy pomysł, jaki pojawił się w mojej nie do końca poukładanej dyni, to grać w gry WRC . Zaczęło się od przerobionego joystika ,potem następne pomysły zaczęły przychodzić momentalnie i wymyśliłem to tak, bym mógł spróbować swoich możliwości, chociaż wirtualnie. Jako że moje ręce nie są jeszcze w pełni sprawne, poprosiłem kuzynów, aby przerobili mi kierownicę do gier w ten sposób, że gaz wciskam zębami, hamulec językiem .Tak ,tak… dla niektórych to niewyobrażalne, ale jeśli człowiek zdeterminowany, to zrobi wszystko! Początki z grami były bardzo trudne, bo nie miałem też uchwytu pod kierownicę .Ręce trzeba było przywiązać na czas grania, aby się trzymały, bo lewa była sprawna w 5-7 %, a prawa w 15 %. Możecie wierzyć lub nie, ale ta forma rehabilitacji w połączeniu z pasją daje niesamowite rezultaty. Teraz w ogóle rozwaliłem system rehabilitacji i niczym rajdowiec zacząłem grać w rękawiczkach rajdowych.

Sebastian Loeb ma „Mój styl jazdy”
Ja mam „Mój styl rehabilitacji”

„Jedyną niepełnosprawnością w życiu jest złe nastawienie”

Każdy mistrz ma swój styl